PrzeglądPolityczny.pl / Artykuły / Pierre Manent "Przemiany rzeczy publicznej. Od Aten do całej ludzkości"

Pierre Manent "Przemiany rzeczy publicznej. Od Aten do całej ludzkości" 19.12.2014 10:48

 

 

METAMORFOZY
PIERRE'A MANENTA ROZWAŻANIA O KOŃCU ŚWIATA, JAKI ZNAMY
 
    DIAGNOZA NASZYCH czasów Pierre’a Manenta jest bezlitosna. Ten filozof polityki, uczeń Arona i Straussa, powiada wprost: nasz pejzaż polityczny został zrównany z ziemią, przypominamy Frankensteina, którego formę polityczną w niewielkim stopniu ożywia jakakolwiek energia obywatelska. Węzły lojalności, poglądów, słów kształtujących przekonania polityczne zostały rozwiązane lub się wystrzępiły. Wszyscy aktorzy polityczni przemawiają wszystkimi słowami. Zwraca przy tym uwagę na przepaść, dzielącą dzisiaj czyn i słowo (ich ostateczne spotkanie oznacza w istocie spotkanie niezależnych od siebie łańcuchów przyczynowych).
   W ostatnim czasie – podkreśla – słowo polityczne zostało pozbawione wszelkiego istotnego związku z jakimś możliwym działaniem. Ten rozwód pozwala zrozumieć dlaczego traktujemy dzisiaj słowo jakby samo było działaniem. Pojęcie programu, sprowadzone do pojęcia „obietnic”, zostało zdyskredytowane. Upowszechniło się nawet przekonanie, utajone lub jawnie głoszone, wedle którego zrobimy to, co podyktują nam okoliczności, na które nie mamy wpływu, słowem – nie mamy wyboru. W ten sposób słowo polityczne nie będąc związane z jakimkolwiek działaniem (które pozwoliłoby zmierzyć jego znaczenie) zostało utożsamione, gdy nie akceptujemy jego treści, z najgorszym działaniem. Postępy wolności na Zachodzie dawniej polegały na mierzeniu słów miarą widocznych działań, teraz na odwrót, reguła polega na mierzeniu wagi słów miarką niewidocznych intencji:
   Wszystkie przypomniane cechy sytuacji politycznej naszych krajów można odnaleźć we wzmocnionej postaci w skali europejskiej. Na tym europejskim poziomie cokolwiek mówimy jako obywatele, nie ma żadnego znaczenia, ponieważ decyzja o działaniu politycznym zapada w jakimś nieokreślonym miejscu, miejscu, którego nie jesteśmy w stanie usytuować w stosunku do miejsca, z którego mówimy.Wiemy tylko tyle, że te działania będą „konieczne”. Objawiają się jako „konieczne”, bowiem nie towarzyszy im żadne słowo ściśle polityczne. Nawet najuroczystsze słowa polityczne, takie na przykład jak referendum, nie mają tu żadnego wpływu. Wszyscy w Europie dobrze wiedzą, że najbardziej uroczyste słowo, jakie może wyrazić lud, a mianowicie głos w referendum, jest z góry uznane za rzecz obojętną przez europejską klasę polityczną, która uważa za swój obowiązek przewodzenie „koniecznemu” procesowi budowy Europy. Założona nieuchronność procesu politycznego z góry dyskredytuje i unieważnia wszelkie słowo polityczne. Jeśli ten proces będzie trwał nadal, wyjdziemy wkrótce z ustroju przedstawicielskiego, by wrócić do rozkazodawczości obywającej się bez słowa.  
   W tym miejscu zatrzymajmy się, gdyż przywołana diagnoza jest tylko wstępem do zasadniczej konkluzji Manenta zawartej w jego książce Les métamorphoses de la Cité (omówiliśmy ją w znakomitym komentarzu pióra Pawła Kłoczowskiego dwa lata temu w PP 108, 2011). Pisze Manent:
 
   Obserwujemy coraz szerszy rozziew między procesem cywilizacyjnym a mechanizmem politycznym. Coraz bardziej złożony i krępujący porządek życia codziennego, coraz ciaśniejsza sieć reguł, których coraz posłuszniej przestrzegamy, nie powinny nam przesłaniać narastającej niepewności, czyli rosnącego nieładu formy wspólnego życia. Poruszamy się, jeśli mogę tak powiedzieć, po coraz cieńszym lodzie. Wydaje mi się, że wracamy właśnie do sytuacji politycznego nieokreślenia, porównywalnej w pewnym sensie do tej, która poprzedziła nowoczesną konstrukcję polityczną. Z wielką jednak różnicą. W epoce przednowoczesnej istniało zbyt wiele konkurujących ze sobą formpolitycznych, które wzajemnie sobie przeszkadzały – państwo, cesarstwo, Kościół – trzeba więc było wynaleźć i stworzyć nieznaną przedtem formę polityczną, naród. Dzisiaj jest właściwie przeciwnie. Obserwujemy nie nadmiar, lecz niedostatek form politycznych. Forma narodowa jest, przynajmniej w Europie, na jej rodzinnej ziemi, zdyskredytowana, pozbawiona prawowitości, a nie pracuje się nad stworzeniem jakiejś innej. Co więcej, autorytatywna, jeśli nie jedyna opinia wbija nam od dwudziestu lat do głów, że przyszłość należy do niezwiązanego z żadnym miejscem, czy też zglobalizowanego procesu cywilizacyjnego i nie potrzebujemy formy politycznej. Zgubiliśmy więc z oczu konieczność politycznego powiązania słowa i działania. Norma techniczna i reguła prawna mają rzekomo wystarczyć do organizowania wspólnego życia.

 

 
   Europa wytworzyła nowoczesność. Przez długi czas była jej panią i posiadaczką, a ta służyła niemal wyłącznie jej potędze. Przekształcający się projekt był jednak w swojej istocie przeznaczony dla całej ludzkości. Dziś Bacon i Kartezjusz panują w Szanghaju i Bangalurze co najmniej tak samo jak w Paryżu czy Londynie. Europa jest militarnie, politycznie i duchowo rozbrojona w świecie, który uzbroiła w narzędzia nowoczesnej cywilizacji. Wkrótce będzie zupełnie niezdolna się bronić. Od dawna jest niezdolna się wypowiedzieć, bo w powszechnej opinii europejskiej stanowi jedno z całą ludzkością, będącą w drodze do pacyfikacji i unifikacji. Rezygnując z właściwej sobie formy politycznej, w której nie bez powodzenia próbowała rozwiązać problem europejski, Europa pozbawiła się zrzeszenia, w którym życie europejskie znalazło swój sens najbogatszy, rozszczepiony w wielość języków narodowych rywalizujących ze sobą siłą i wdziękiem.  

  Od przeszło trzech stuleci rozbrzmiewają na europejskiej scenie spory „nowoczesnych” z „antynowoczesnymi”. We wcześniejszych swoich pracach przywiązywałemdużąwagę do tych sporów,wypracowując interpretację, która stawiała „nowoczesną demokrację” u kresu i w samym sercu rozwoju Europy. Dzisiaj moje spojrzenie oddala się od tej pod wielu względami „tocqueville’owskiej” perspektywy. Niedostatkiem takiego podejścia, który dziś dostrzegami od którego samTocqueville nie jest wolny, jest przesadne widzenie przemiany politycznej i ludzkiej, przemiany „antropologicznej”, którą przynosi postęp nowoczesnej demokracji. Coraz jaśniej objawiami się, że ukształtowanie się greckiej polis jest przemianą antropologiczną, by użyć tego określenia, znacznie poważniejszą niż nowoczesna rewolucja demokratyczna, będąca zresztą jednym z jej wariantów. Zamiast widzieć, jak historia biegnie ochoczo ku nam, ku wielkości i nędzy naszej demokracji, dostrzegam coraz wyraźniej, jak rozwija się od tej cudownej nowości, jaką było pierwsze wytworzenie rzeczy wspólnej, sprawa znacznie poważniejsza i zresztą znacznie bardziej interesująca od cnót i grzechów naszej nazbyt sławetnej równości. Widzę coraz wyraźniej, jak formy naszego wspólnego życia rozwijają się wyszedłszy od tej pierwszej i macierzystej formy, niczym skutki tego pierworodnego wybuchu, niczym metamorfozy tej pierwotnej formy.

 

   Przypominamy tak obszernie powyższe uwagi, gdyż na następnych stronach prezentujemy fragmenty wspomnianej już książki Pierre’a Manenta Przemiany rzeczy publicznej. Od Aten do całej ludzkości, która ukaże się nakładem wydawnictwa ECS, poświęconej historii form politycznych Zachodu. Z tego blisko pięciusetstronicowego wykładu podzielonego na trzy równe części (Doświadczenie polis, Zagadka Rzymu, Cesarstwo – Kościół – Naród) wybraliśmy do publikacji fragmenty części środkowej, traktujące o okresie przejściowym, kiedy kończy się republika, a nowe cesarstwo (imperium) jeszcze nie powstało. Manent nazywa ten okres „momentem Cycerońskim”. Nieprzypadkowo też przywiązuje tak wielką wagę do tego okresu, który przypomina współczesny nam „moment” w historii Unii Europejskiej.Wtedy Rzymianie szukali nowej formy politycznej dla swego życia obywatelskiego. Teraz my – zdaniem Manenta – jesteśmy w podobnej sytuacji, gdyż struktury suwerennych państw narodowych podlegają nieuchronnymprocesomrozkładu, a nowe struktury europejskiego zjednoczenia jeszcze się niewykrystalizowały. 

 

 
 

 

 

 

Redakcja

 

 

 

 

 
 
 
 
Przegląd Polityczny nr 120


Artykuł ukazał się w numerze:

Przegląd Polityczny nr 120

20,00 zł (z VAT)

do koszyka